Opowiadam o tym jak wygląda proces z pola na stół. Ostatnio strzelone dziki zostały przebadane. Następnie zawiezione do masarza, który je rozebrał i przerobił na wyroby. Na koniec wyroby również musiały zostać odebrane i przetransportowane do zamrażarek w naszych domach. Cały proces oczywiście kosztował. Za tusze dzików musieliśmy zapłacić naszemu Kołu łowieckiemu. Musieliśmy również zapłacić masarzowi za pracę i za dodatki. Dużym udziałem kosztów było paliwo. Do tego dochodzi wiele wyjazdów na polowanie, na których przeważnie nie oddajemy strzału. Ciężko to oszacować. Niemniej te dziki zostały strzelone na zasiewie kukurydzy. Za szkody wyrządzone przez zwierzynę, rolnikom płacą myśliwi. Obecnie kukurydza wschodzi i mamy chwilowy oddech jeżeli chodzi o uszkodzenia wyrządzane przez zwierzynę.
